sobota, 5 grudnia 2009

Dość typowy guru

Dzień dobry

Ulrich Schulz alias Oliver Shanti znany ezoteryk, charyzmatyczny guru sekty i muzyk został skazany przez sąd w Monachium na 6 lat i 10 miesięcy więzienia.
Udowodniono mu 76 przypadków gwałtu na dzieciach w okresie 10 lat, liczba zgłoszonych przypadków sięga 1000.

Jako wysoce niepokojące sąd uznał częściową winę rodziców zgwałconych dzieci, którzy w Shantim widzieli „osobę bogopodobną” i nie dopuszczali do jakiejkolwiek krytyki, poza tym rodzice byli też całkowicie finansowo uzależnieni od guru.


W połowie lat 80 Shanti jako producent muzyki ezoterycznej odniósł gigantyczny sukces, za co zakupił posiadłość w północnej Portugalii.
Posiadłość została wkrótce otoczona wysokim płotem i odizolowana od otoczenia.
Zwolenników guru pracujących w Niemczech Shanti przekonał, aby przysyłali swoje dzieci na naukę i wypoczynek.
Trójka dzieci przebywała w Portugali przez kilka lat i została wielokrotnie zgwałcona, dziesięcioro kolejnych przyjeżdżało często na wakacje, spotkał je podobny los.
Kilka ofiar Shantiego zostało uzależnionych od heroiny, jedna popełniła samobójstwo.
Bliski współpracownik guru Thomas Euler oświadczył:
„Oliver to potwór, zawsze szukał kontaktu z chłopcami, ale wszyscy byli ślepi, albo chcieli być, kiedyś zagadnąłem go, o co tu chodzi, odpowiedział, że transformuje ich miłość na wyższy poziom duchowy”

Pozdrowienia, Marek


http://www.welt.de/news/article5433138/Die-hohe-kriminelle-Energie-des-Sektengurus-Oliver-Shanti.html
http://www.berlinonline.de/berliner-zeitung/archiv/.bin/dump.fcgi/2008/0701/seite3/0010/index.html
http://www.spuren.ch/archiv/archiv_comments/113_0_50_0_C/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Oliver_Shanti

piątek, 27 listopada 2009

Stal stali nierówna

Dzień dobry

Mnisi ze słynnego klasztoru Shaolin już dawno przestali siedzieć cicho i medytować, od wielu lat wystepują po całym świecie, prezentując swoje umiejętności.
Do większości prezentacji nie ma absolutnie żadnych zastrzeżeń, doskonałe opanowanie ciała poprzez wieloletni trening robią wrażenie.
Mnisi wykonują również kilka numerów, których powodzenie tłumaczą działaniem owianej tajemnicą energii Qi.
Jednym z takich numerów jest rozbicie „stalowej” sztaby na głowie.
Z jaką stalą mamy tu do czynienia postanowiło zbadać dokładnie dwóch fizyków-metalurgów Gerhard F. Hubmer i Gottfried Hribernig z austriackiej firmy Voest-Alpine.
Podczas występów mnichów w roku 2000 w Niemczech naukowcom udało się uzyskać części sztaby rozbitej na głowie.

Badania wykazały:
Sztaby metalowe używane przez mnichow z Shaolin ze stalą nie mają nic wspólnego, są wykonane z tzw. białego żeliwa, materiału bardzo kruchego, ponadto próbka żeliwa była bardzo porowata i zawierała duże ilości siarki i fosforu, co dodatkowo zwiększa kruchość.

Zatem sztaby metalowe, używane w występach przez mnichow są ekstra do tego celu wykonane, specjalny materiał plus wieloletni trening gwarantują powodzenie numeru.

PS. Gdyby ktoś przypadkiem był na występach Shaolin niech weźmie ze sobą kawałek resora ze stali i wręczy mnichowi.
Jeżeli mnich z tym spróbuje, głowa będzie długo bolała, a może i do lekarza trzeba będzie, a resor jak był, tak zostanie.

Artykuł: G. Hubmer und G. Hribernig ist in den Berg- und Hüttenmännischen Monatsheften, 11/2000, Springer, Wien, S. 442

http://www.gwup.org/infos/themen-nach-gebiet/107-sonstige-themen/818-der-eisenplatten-trick-der-shaolin-moenche

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBeliwo_bia%C5%82e


Pozdrowienia, Marek

poniedziałek, 23 listopada 2009

Jasnowidz nieprawdę ci powie.

Dzień dobry,

Mimo wiecznych zapewnień o skuteczności jasnowidzenia, o darze itp. normalny przypadek zdolności jasnowidczych wygląda, jak poniżej.

"Korzystałam z usług pana Jackowskiego kiedy 27 sierpnia 2009 roku zaginęła moja chora na schizofrenię mama . Niestety niewiele dobrego mogę o nim powiedzieć. Kontakt był dobry dopóki nie przesłałam mu rzeczy i zdjęcia mamy potrzebnych do wizji. Oczywiście załączyłam kwotę jaką zażądał za pomoc .Potem zaczęły się schody.Czas płynął a termin wizji odkładano . Po naszych telefonach i prośbach pan Jackowski w końcu podał nam jedno miejsce gdzie mama miała być . Niestety poszukiwania na wskazanym terenie , przeprowadzone z udziałem straży , policji , mieszkańców i rodziny nie dały efektów.Pan Jackowski zaś nie odbierał już od nas telefonów. Co ciekawe , kiedy zadzwonił do niego nasz znajomy z tel którego pan Jackowski nie znał , odebrał natychmiast. Wskazał dwa nowe miejsca do poszukiwań , które niestety pochłonęły tyko ogrom pracy poszukiwawczej wielu dobrych ludzi . nie muszę dodawać że poszukiwania nie dały efektu. Moja mama nie żyje . Ciało odnaleziono w miejscu bardzo odległym od wskazywanych.Pan Jackowski sprzedaje nadzieję oszukując ludzi będących w dramatycznej sytuacji życiowej.Zależy mu tylko na pieniądzach. Jego wizje kosztowały o wiele więcej . Zmęczenie rzeszy wspaniałych ludzi, którzy w chaszczach i lasach , przy złej pogodzie te wskazane miejsca przeszukiwali. "


Czy ten przypadek również trafił do dokumentacji pana Krzyśka, która ma świadczyć o skuteczności jego wizji ?


Pozdrowienia, Marek

niedziela, 15 listopada 2009

Ziemia jest w środku pusta !


Dzień dobry

W roku 1692 angielski astronom Edmund Halley, odkrywca znanej komety jako pierwszy wyraził przypuszczenie, że nasza planeta może być w środku pusta i zamieszkana przez inne cywilizacje.
Siejący postrach pogromca czarownic z Salem Cotton Mather nie był z pewnością geniuszem, ale rozpowszechnił idee Halleya w 18 wieku.
W 19 wieku idea pustej ziemi propagowana była przez Johna Clevesa Symmesa i Marshalla B.Gardnera. Gardner przedstawiał ziemię, jako pustą i przez dodatkowe drugie słońce oświetloną od środka.
Pomimo, że już te pomysły były delikatnie mówiąc dość oryginalne, teoria pustej ziemi została w roku 1870 przez Cyrusa Reeda Teeda znacząco poprawiona i ulepszona (?)
Wg. Teeda ziemia nie tylko jest pusta, ale jeszcze do tego ludzie żyją na wewnętrznej jej stronie, na zewnątrz nie ma absolutnie nic.
Słońce znajduje się w środku wnętrza ziemi, ale jest dla nas niewidoczne, widzimy tylko refleksy, tak, aby wytłumaczyć dzień i noc.
Cyrus Reed Teed był bardzo barwną postacią i na Florydzie założył miasto Estero, gdzie miało zamieszkać 8 milionow jego wyznawców, ale zebrał zaledwie 250.
Głosił też wszem i wobec, że po śmierci zmartwychwstanie (objaw dość rozpowszechniony u paranormalnych) i zabierze swoich wiernych do nieba.
Poszło mu dość kiepsko, w kłótni w Fort Myers został zastrzelony.
Po tygodniu leżenia, kiedy jego cielesna powłoka zaczynała wykazywać objawy dalekie od zmartwychwstania, został pochowany z nakazu urzędu.
W Niemczech idee Teedsa padły na podatny grunt szczególnie za Hitlera, kiedy to szukano wszystkich możliwych metod, aby w jakiś paranormalny sposób przewidzieć, albo wpłynąć na przebieg wojny.
Ponieważ najbardziej absurdalne wymysły mają bardzo długi okres połowicznego rozpadu, pustoziemcy żyją w Niemczech do dzisiaj.
Najbardziej aktywnym zwolennikiem teorii pustej ziemi jest Rolf Keppler, podający się za odległego przodka astronoma Johannesa Keplera.Poza teorią pustej ziemi Rolf Keppler zajmuje się głównie wolną energią, samochodem na wodę itp.
Niektórzy całkiem normalni naukowcy też dają się ponieść emocjom i powiedzą coś takiego, jak w 1997 zmarły fizyk prof. dr. Helmut Vogel "Für das Vollkugelweltbild gibt es bis jetzt noch keinen Beweis"
"Na to, że ziemia jest pełną kulą nie ma do tej pory żadnego dowodu."


Pozdrowienia, Marek

niedziela, 8 listopada 2009

Moi przyjaciele różokrzyżowcy

Dzień dobry,

Historia prawdziwa z własnego doświadczenia.
Własnie wróciłem ze spotkania z moimi dobrymi przyjaciółmi, małżeństwem Ingą i Otmarem, zaprzyjaźnieni jesteśmy od ok. 20 lat.
Mimo, że nie znają polskiego, wyrazili zgodę na umieszczenie artykułu na blogu, bez podania nazwisk.
Inga i Otmar są od czasu naszej przyjaźni członkami i zwolennikami organizacji Różokrzyżowców (Rosenkreuzer, A.M.O.R.C. )


Na temat tej organizacji, aktywnej rownież w Polsce możemy poczytać pod linkami.


Spotykamy się średnio 2 razy w roku i po krótkiej wymianie grzeczności przystępujemy do dyskusji, po trzech godzinach kłótni ezoterycy- sceptycy rozstajemy się z rozpalonymi policzkami, zarzekając się po raz n-ty, już nigdy nie poruszać tych tematów.
Przy nastepnym spotkaniu historia się powtarza i znowu po raz n-ty …
Mimo kompletnej różnicy poglądów, przyjaźń nic nie straciła na świeżości, po prostu się lubimy.
Przez 20 lat przynależności do różokrzyżowców u Ingi i Otmara nastąpiło jednak wiele zmian, które dają trochę do myślenia, czyta się to jak bajeczkę, niestety to prawda:
-duże zaangażowanie w życie organizacji, częste wyjazdy na kursy do centrali w Baden-Baden,
-utrata pracy przez Inge,
-utrata zbudowanego własnymi siłami nowego domu i przeprowadzka do domu wynajętego,
-utrata pracy przez Otmara,
-przeprowadzka z wynajętego domu do wynajętego mieszkania,
-zmiana kolejnych pojazdów na coraz mniejsze i starsze,
-Inge, wcześniej atrakcyjna kobieta, waży dzisiaj ok.130 kg i od ok.2 lat nie wychodzi z domu, żyjąc w swoim równoległym świecie, pełnym mocy, ciał astralnych i duchowych mistrzów.
-Otmar jest obecnie po wielu operacjach naczyń wieńcowych i kilku wstawionych tzw.stentach, balansuje często na granicy życia i śmierci.
Na pytania o różokrzyżowców znajomi mówią, że jest to wiedza tajemna i na ten temat nie mogą udzielać żadnych informacji, raz tylko powiedzieli, że jest tam bodajże 9 stopni wtajemniczenia i że oni są w hierarchii „ganz oben” (na samej górze)
Na moją uwagę, że przez ten czas znaleźli się materialnie „ganz unten” (na samym dole) Inge stwierdziła, że widocznie są nosicielami złej karmy, którą muszą w tym wcieleniu odpokutować.
Wg. Inge ja z moimi poglądami będę musiał prawdopodobne przejść ok. 100 tysięcy wcieleń, aby się przy takich tyłach trochę udoskonalić, nawet mnie to trochę ucieszyło.

Z mojego punktu widzenia życie ich zostało kompletnie zniszczone, psychicznie zaszczepiono im wieczne poczucie winy, że za mało medytują, za mało się doskonalą, wiecznie są w jakimś strachu, materialnie albo wyłudzono im podstępnie pieniądze (mimo, że oczywiście zaprzeczają, że tam cokolwiek kosztuje, z innych źródeł słychać całkiem coś innego), albo przez zaangażowanie się w życie organizacji znaleźli się na równi pochyłej.
Oczywiście każdego dnia mogą, jak mówią z organizacji odejść, oczywiście finansowo wydojeni i psychicznie wykończeni.
Odejść do czego ?

No i na koniec myślę, że należy szczególnie ludzi bardzo młodych uczulić i ostrzegać przed organizacjami, które proponują nam gotowe koncepcje na udane życie, szczególnie nawiązujących do fantastycznego świata duchowego.
Brak jakichkolwiek empirycznych dowodów na istnienie świata innego poza naszym realnym i namacalnym daje nieprawdopodobne możliwości samozwańczym „duchowym mistrzom“ do manipulowania i zawładnięcia naszymi umysłami.

Poza tym przyjemnej niedzieli, Marek

poniedziałek, 2 listopada 2009

Karnawałowy kardynał

Dzień dobry

Nasza pociecha arcybiskup Kolonii, 75-letni kardynał Joachim Meisner już w 2005 znajdując się cały czas w stanie jakiejś średniowiecznej hibernacji przyrównał aborcję do holocaustu.

http://www.spiegel.de/politik/deutschland/0,1518,335815,00.html

Ponieważ to już normalnie przyjaźnie usposobionym Nadreńczykom było za dużo,
komitet karnawałowy w Düsseldorfie uhonorował kardynała oddzielnym motywem.


Podpis na kobiecie na stosie, "dokonałam aborcji"

Potem działo się w prasie, oj działo...
http://www.karnevalswagen.de/politwagen/2005/z_p_ksta2005-02-09.html

Marek


niedziela, 1 listopada 2009

Kardynałowi puszczają nerwy

Dzień dobry

Arcybiskup Kolonii, 75-letni kardynał Joachim Meisner już wielokrotnie lekko zszokował publiczność porównaniami nawiązującymi do czasów nazistowskich.
Z okazji Wszystkich Świętych znowu mu się zebrało i tym razem oberwał Dawkins.

"Ähnlich wie einst die Nationalsozialisten im einzelnen Menschen primär nur den Träger des Erbgutes seiner Rasse sahen, definiert auch der Vorreiter der neuen Gottlosen, der Engländer Richard Dawkins, den Menschen als 'Verpackung der allein wichtigen Gene', deren Erhaltung der vorrangige Zweck unseres Daseins sei "

„Podobnie, jak narodowi socjaliści uważali pojedynczego człowieka tylko za nośnik genetycznego dziedzictwa swojej rasy, definiuje dzisiaj przodownik nowego bezbożnictwa Anglik Richard Dawkins człowieka, jako opakowanie dla jedynie ważnych genów, których zachowanie stanowi pierwszoplanowy cel naszej egzystencji.“